Czas to pieniądz – błędny i szkodliwy społecznie slogan.

22 lipca 2017

Czas to koszty!

Powiedzenie „czas to pieniądz” kojarzone jest z wypowiedzią Benjamina Franklina z roku 1748. Jednak nie on był pierwszym, który wpadł na pomysł dopingowania do pracy stresem czasowym. Podobno autorką była pierwotnie żona szewca (1719 r.), która gromiła męża tym powiedzeniem, aby więcej zarabiał poprzez wykonywanie większej ilości pracy. Siłą zdarzeń fizycznych, z uwagi na regularne tempo pracy męża, wykonana praca korelowała dla niej z poczuciem czasu. Energii i sprawności męża nie brała pod uwagę gdyż nie był to jej wysiłek ani jej sprawność. Trud męża wiec umknął jej uwadze jako nieistotny z jej przetrwaniowego punktu widzenia. Wykonana praca przez męża dzięki pieniądzom, mogła być transferowania na pożytki dla jej organizmu, na podtrzymanie jej własnych celów życiowych. Nie wyobrażała też sobie, że buty mogłyby robić roboty tysiące razy szybciej,  lub też „złota rybka” wyposażona w kreacjonistyczną inteligencję energetyczną w ułamku sekundy mogłaby zastąpić mozolny trud męża.

I rzeczywiście, dla obserwatora czerpiącego korzyści z cudzej pracy z faktu upływu czasu można wnioskować o „należnych pieniądzach” i mnożonych dobrach majątkowych. Niezależnie od tego czy pracę wykonał inny człowiek, maszyna, zwierzę, roślina, wiatr, woda czy słońce– to nie z powodu czasu praca ta ma wartość, ale z powodu skumulowania użytecznej energii w wartościowym przedmiocie. Wszystko co jemy i co napędza nasz organizm zostało pierwotnie stworzone w wyniku pracy jaką wykonała energia słoneczna w procesach fotosyntezy. Część tej energii transferowana została również  na świat zwierzęcy i kolejne ogniwa troficzne (mięsko, mleczko, serek, owoce morza, ropę naftową, węgiel i gaz etc.) a człowiek zagarnia je siłą i przetwarza na pokarm napędzający jego własne procesy życiowe. Domniemanie należnych pieniędzy z powodu samego tylko istnienia trawi szkodliwie kolejne pokolenia: socjalistów, urzędników i biurokratów, nieudaczników i pasożytów społecznych. Inną natomiast sprawą jest przyjęcie stawki rozliczeniowej za pracę w postaci godziny, dnia, tygodnia czy miesiąca pracy. Przyjmuje się tu uproszczenie, że ilość zdobytych dóbr lub ilość wykonanej pracy w tej jednostce jest proporcjonalna do wynagrodzenia. Trzeba jednak pamiętać, że jest to tylko daleko idące uproszczenie.

Należy twierdzić przeciwnie. Biorąc pod uwagę prawa fizyki w świecie nieożywionym należy stwierdzić, że czas koreluje z samoistną utratą pieniędzy z uwagi na właściwość przemian energetycznych dążących do wyrównania potencjałów energetycznych a tym samym do rozproszenia skumulowanych stanów energetycznych mających zdolność wykonywania pracy (prawo opisane w termodynamice jako entropia). Tak wiec wszystko starzejąc się traci właściwości użytkowe i energetyczne zatem jest  mniej wartościowe i jest monetarnie mniej warte. Ponadto trwanie w czasie i ochrona przed destrukcją generuje koszty a nie przychody. Tylko życie dzięki pracy wykonywanej celowo przeciwstawia się siłom destrukcji. bezproduktywne „siedzenie w pracy” generuje koszty dla firmy i koszty społeczne. wszak ktoś na to musi zarobić bądź trzeba odebrać przyrodzie kolejne zasoby.

Należało by zatem postawić twierdzenie, że czas to koszty. Każda minuta podtrzymania, życia kosztuje wydatkowanie energii, na które właśnie organizm musi zarobić aby przetrwać. Ostatecznie w długim okresie czasu bilans jest zerowy, gdyż to co organizm w życiu zarobił też i stracił bądź straci w przyszłości. Pozostaje tylko praca, którą wykonał oraz ostateczna kolej rzeczy (kierunek przemian) w jaką ta praca pchnęła rzeczywistość.

Ślad po naszym istnieniu i po naszej pracy pozostaje nie jako zmiana ilościowa ale jakościowa. Przez nasze istnienie świat jest inny niż byłby bez nas. Suma energii przemian zostaje zachowana a czas nie ma tu żadnego związku ilościowego ani z zarobkiem ani ze zmianą stanu materii. Bez przemian energetycznych nic się nie dzieje, nie zaobserwujesz czasu. Aby spowolnić przemiany (zepsucie) wkładasz żywność do lodówki bo w niższej temperaturze ten typ przemian, który degeneruje żywność jest spowolniony.

Dlaczego czas nie ma znaczenia i nie pozostaje po nim żaden ślad?

Dlatego że czasu nie ma, nie istnieje on w sposób realny. To jedynie ułuda naszego umysłu. Czas jest wytworem wyobrażeniowym obserwatora i służy do rejestracji chronologii przemian energetycznych. Gdyby odwrócić bieg przemian energii jak wsteczny film, czy była by to zasługa czasu czy też samych przemian? Czy kogokolwiek obchodziło by to co było przed cofnięciem przemian (czyli w przyszłości) gdyby cofnięto cały układ odniesienia?  Czy taka przyszłość nie była by równocześnie przeszłością?

Gdyby czas był niezależnym bytem to nie ulegałby zakłóceniom w związku z siłą grawitacji. Wzrost siły grawitacji powoduje, że „upływ czasu” przyspiesza. Oczywiście złudzenie wynika z tego, że to przemiany przyspieszają w związku z siłą pola. Dlatego ten sam zegar atomowy na satelicie GPS posuwa się w czasie wolniej niż gdyby był na powierzchni Ziemi.

Czas nie istnieje jako byt fizyczny. Jest niezbędnym dla umysłu obserwatora sposobem logicznego mapowania zdarzeń, w szczególności wiązania przyczyny ze skutkiem. Ponieważ to mapowanie jest niezbędne do realizacji procesów przemian zwanych życiem, póki żyjemy nie możemy zgodzić się z faktem nieużywania pojęcia czasu. Potrzebujemy pojęcia czasu, aby kalkulować i obliczać i przewidywać. To poprawia naszą zdolność do przetrwania w świecie fizycznych przemian energetycznych i opierania się śmiercionośnym siłom.

Ponieważ obserwacja, że czas nie istnieje ma tylko znaczenie filozoficzne, a w życiu ziemskim bez tego pojęcia nie można się obejść, na użytek praktyczny należy przyjąć całkiem przeciwne twierdzenia do tytułowego sloganu.

Czas to koszty,

Pieniądz to Energia.

 

Selektron Antropoceński